Polka Away

W poszukiwaniu sensu ….

Kult Bronka Talara – czyli czy ciężka praca popłaca? – cz.1

| 0 comments

Im dłużej pracuję, tym częściej się zastanawiam i chyba mam wątpliwość: czy ciężka praca faktycznie popłaca.

Czy ciężko pracujący jest aby na pewno skazany na sukces?

Czy rzeczywiście tak jest, że ciężka praca jest rozpoznana i nagrodzona?Oczywiście poprawną i pewnie szybko nasuwającą się odpowiedzią jest głośne i jakże mocne TAK! Ale czy tak zaiste jest? Powtarza nam się od zawsze: pracuj ciężko, poć się mocno, bo to właśnie droga do sławy i chwały. Tylko czyjej, pytam śmiało.

I tutaj pojawia się kontrowersyjny aspekt, bo przecież sukces niejednego sportowca właśnie takim przymiotnikiem jest określany.  Cytując za Pele : ” Sukces, to nie przypadek. To ciężka praca, wytrwałość, nauka, analiza, poświecenie, a przede wszystkim miłość do tego co robisz.”

No i właśnie w tym, ten nasz stary, przysłowiowy diabeł jest chyba na żywca pogrzebany. Bo ciężka praca zdaje się  tylko wtedy ma sens, gdy w ślad za nią cel jakiś się rysuje. Wiesz, że to co robisz ma jakieś znaczenie, być może nawet to kochasz, albo po prostu sprawia Ci to przyjemność. Masz determinację, żeby to coś osiągnąć.

Ale co wtedy gdy dasz się zatrudnić, płacą Ci w dodatku, a Ty ciężko harujesz?

A cel nie jest Twoim celem , tylko ich celem? I mimo, że to będzie ich determinacja, Ty i tak dobrze i ciężko będziesz pracował.  Bo tak Cię wychowano, bo taki jesteś, bo tak ponoć ma być. Jak już coś robisz to rób to dobrze, słyszysz wokoło. Ale czy faktycznie dobrze musi oznaczać bez tchu, spocony i spragniony?

No i tu właśnie mam moją wątpliwość egzystencjalno-zawodową. W sumie patrząc na swój licznik zawodowy, powinnam nie mieć takich dylematów właśnie teraz. Ale cóż, czasami w rozbiegu, człek się nie ma kiedy zatrzymać, żeby tak na prawdę sprawdzić czemu w sumie biegnie kiedy go nikt nie goni. No i ja się właśnie tak zatrzymałam i teraz przez tą filozoficzną zagwozdkę ruszyć jakoś z miejsca nie mogę… Nawet nie wiem czy ma chęć i siłę dalej tak po prostu biec, żeby biec. Bo niby gdzie jest ta moja nagroda?

Nagrody nie będzie, to już wiem, tego się nauczyłam. Będzie tylko chwilowa satysfakcja, jeśli naturalnie posiadłeś umiejętność samo-motywowania, może też wpaść krótka i  zwięzła pochwała.

To po co? Popłaca czy nie popłaca?

No tego właśnie nie wiem. Bo im dłużej myślę, tym bardziej się przekonuję, że w pracy to jednak o pasję się rozchodzi. Ale jeśli pasja stanie się pracą to czy wtedy dalej będzie pasją? O matko! Tym sposobem chyba jednak nigdy nie znajdę odpowiedzi….

Ale póki co mam kilka takich luźnych obserwacji w kontekście profili zawodowych:

Profil #1zwany roboczo: Tytan Pracy, rzetelny i poczciwy. Słowo to niestety nabiera tu koloru naiwności i .. starości. Zupełnie nie wiedzieć czemu, często się przecież stwierdza, że to stary człowiek jest poczciwy, tym samym insynuując jakieś jego społeczne inwalidztwo. Poczciwy, czyli życzliwy dla otoczenia, czytaj zatem w tym kontekście: chętnie zgadzający się na dodatkową pracę. I tak właśnie kończy się taka szlachetna pozornie postawa. Dobrze robisz, będziesz robił jeszcze więcej. W nagrodę oczywiście!

Profil #2Delegujący, czyli sam niewiele robiący. Umiejętność prawidłowego dystrybuowania pracy zespołu jest oczywiście kompetencją potrzebną, żeby i nie rzec pożądaną (sam bowiem wszystkiego nie dasz rady zrobić). Tu zaś mamy na myśli czynność ponadprzeciętnego delegowania, gdzie tak na prawdę w rezultacie tejże czynności owy Delegujący siedzi tylko i patrzy (czasami nawet tego się też pozbawia)….. i się nadyma. A ma ku temu powód, bo to się chwali! Pan dostarcza, oczywiście rękami innych, ale dostarcza! Cel osiągnięty. Pochwala jest, potu brak.

Profil #3Prezydent dużo gada, mało robi, ale nikt się jakoś nie może szybko zorientować. A jak się już zorientują, to on akurat jest na tyle sprytny, że wcześniej sam odejdzie. Śmiało mogły być również “salesman” nazwany.

Profil # 4Znaczy Potencjał – dobrze prosperuje, sam jeszcze nie wie co to oznacza, ale wizja awansu i przyszłości mu obiecanej jest na tyle wiarygodna, że to go motywuje (i bierze więcej na klatę).  Nie wie czego tak faktycznie w życiu chce, więc mu tu śmiało ideologicznie pomagają. Bo przecież ma potencjał ! Chce się rozwijać i chce więcej. Dopiero później się zatrzyma i zapyta: Quo vadis , albo i nie….   

Profil #5Święty Spokój – profil najbardziej chyba świadomy. Wie, że się najął, że mu płacą, lubi, albo nie lubi, ale i tak pracuje. Dobrze pracuje. Sam się motywuje i dyscyplinuje. Pewnie ma hobby i zdecydowanie ma cel w życiu, który niekoniecznie związany jest z wykonywana pracą.  

Profil #6Wierny sobie (i swoim wartościom). Najbardziej chyba szlachetny ze wszystkich profili. Niemniej jednak nigdy na sam szczyt piramidy nie zajdzie. Dlaczego? Bo sam nie będzie chciał. Będzie balansował, do czasu awansował, aż kiedyś powie : NIE i pewnie w końcu odejdzie… czasami za późno….

Wszystkie profile zidentyfikowałam? – hmmm…będę obserwować dalej.

A dla przypomnienia : krótkie wprowadzenie:

http://polkaaway.com/kult-bronka-talara-czyli-czy-ciezka-praca-poplaca/

 

Follow and like me:
RSS
Follow by Email
Facebook
Google+
http://polkaaway.com/kult-bronka-talara-czyli-czy-ciezka-praca-poplaca-cz-1/
Twitter
PINTEREST
LinkedIn
INSTAGRAM

Leave a Reply

Required fields are marked *.